Psary - gmina Trzebinia

Najstarsze psarskie budowle

Ze wspomnień Jana Traczyńskiego (nieżyjącego już) długoletniego sołtysa Psar. Nie napotkano na żadne zapisy dotyczące budowy pierwszej części kaplicy, tej od strony północnej, ale jak twierdzą starzy mieszkańcy Psar można datować na 1885 rok. Psary od zawsze należały do parafii w Płokach. Drugą część, tę szerszą dobudowano w latach 1909-11 i na jej rozbudowę hrabstwo Potoccy przekazali bezpłatnie wszystko potrzebne drewno. Jak wiadomo w latach około 1870-74 w Psarach wybudowano małą szkołę drewnianą z wieżyczką z jedną niedużą salą lekcyjną i izbą dla nauczyciela. Całkiem dobrą pamięć o tej szkole miała uczennica w latach 50-tych dwudziestego wieku, która do niej uczęszczała jako jedyne dziecko z przysiółka Stawiska Agata Kłeczek. Jak zimą nie mogła przejść przez śnieg, to płakała i prosiła tatę żeby ją przewiózł sankami koniem. W 1909 wymieniona szkoła spłonęła, a w 1913roku otwarto już nową wybudowaną z cegły i krytą dachówką. Była tam sala lekcyjna 45m kwadratowych, piec kaflowy oraz dwa pokoje i kuchnia dla nauczycieli. Dodatkowo wynajmowano 2-3 izby na lekcje w zależności od liczby uczniów.
Ja zaczynałem naukę w 1932 roku, w pierwszej klasie było nas 39 uczniów. Najdłużej, jak pamiętam, u Klemensa Kasprzyka, który miał żonę nauczycielkę. Sala była dość duża, ale zimna bo palono w żelaznych piecach, Była ona w budynku gdzie obecnie mieszka Wojciech Jankowski. Druga sala była tam gdzie jest obecnie sklep chemiczny.
Nauczyciele nie mieli zabronione karcenie dzieci. Przykładowo chłopcy musieli podczas lekcji wychodzić za zewnątrz ułamać gałązkę (kijek) żeby nim dostać lanie, kijek nie mógł być zbyt krótki i cienki. Inną karą było klęczenie na grochu, a także pozostanie po lekcji na godzinę w szkole. A jak się przyszło ze szkoły, to zaraz po obiedzie odrabiano lekcje, bo jesienią i zimą był krótki dzień, a wieczorem ciemno, bo świecono w mieszkaniu lampami naftowymi, które się mocno zakopcały. Letnią porą to z krową lub kozami szło się do pola,  w każdym domu się je hodowało, bo mleko to podstawowy pokarm.
Nie spotkało się w naszej wiosce najmniejszego kawałka ziemi leżącego odłogiem, bo byłoby to ciężkim grzechem, pozostawić to, co ich pradziadowie tak wielkim trudem i ciężką pracą karczowali i przywrócili ją do tego żeby rodzić i żywić. A dziś o zgrozo ziemia na zachód od Starej Wsi i na północ robi się taka, jaką zastali pra pradziadkowie 300 lat temu. Na niektórych miejscach pola są tak zarośnięte, szczególnie na Białej, że nawet zając się nie przeciśnie. Nawiązując do lat 1930 – 1939 w Psarach tylko jeden uczeń z trudem zdobył średnie wykształcenie, Józef Kasprzyk mieszkał przy ulicy szkolnej. Pytanie, dlaczego, przecież młodzież była bardzo pracowitą, ale szkoły od zawodowej i wyżej były płatne, a bezrobocie bardzo duże. Na kopalni pracowało kilkunastu górników, jeszcze na lato często zwalniani, po latach 30 – tych w Hucie nastąpiły duże redukcje, pozostało z Psar kilku górników reszta to krótkie prace sezonowe, ale zarobek niski około 3 zł. Młode dziewczyny 16 – 20 lat to szły na tak zwaną służbę, przeważnie u Żydów, by tych w Trzebini było bardzo dużo, sprzątały w mieszkaniach, bawiły dzieci, na niedzielę przychodziły do domu, miesięcznie zarabiały 10 -12 zł. jak się którejś zdarzyła robota u bogatszego Żyda, to zarabiała 15 zł. ale i to było dobre, bo się wyżywiła i choć skromnie, ale się okryła, nie czekając na mamę, która jej tego nie mogła zapewnić.
szkoaChłopaki po wyjściu ze szkoły a były tylko 4 klasy, byli zdani na pracę w polu razem z rodzicami, do południa i po południu do pola z krową lub z kozami. W Psarach nie było pastwisk i dlatego często krowę pasło się po własnych miedzach i trzeba było uważać, żeby nie niszczyły plonów rolnych. Prądu w Psarach przed drugą wojną światową nie było, brak domu kultury, wielka nuda i często się grało w buka. 1935r. w Psarach było 5 rowerów, miało je trzech górników i dwóch pracowników Huty Trzebinia. Ojciec nam kupił rower w 1927 r. za 25 zł. stary i bardzo wysoki, ja musiałem jeździć pod rurką, ale i tak wokół mnie stało kilku chłopców i czekali żebym im dał się przewieść, choć 100 m. Lepiej się jechało jak było sucho, bo drogi były błotniste. 1938r. w Psarach było już jedno radio na baterię, kupił go Kasprzyk Aleksander, inwalida wojenny, bez nogi i pobierał wysoką rentę, w granicach 150zł. mieszkał w domu, który obecnie jeszcze stoi, jest w nim obecnie sklep chemiczny, wieczorami letnią porą, od oknem na drodze stało kilkunastu ludzi żeby posłuchać muzyki i wiadomości.

Źródło: Mieczysław Kempka, Jan Traczyński ,,Psary perła Ziemi Chrzanowskiej" 2010 - w zbiorach psarskiej Biblioteki.

05

Najstarszy wizerunek psarskiej kaplicy. Narysowany w 1917 roku przez nieznanego autora. Odnaleziony w skrytce na strychu Domku Cioci wraz z innymi dokumentami podczas remontu w roku 2017.