Psary - gmina Trzebinia

Wigilia Bożego Narodzenia

Chcemy przypomnieć jak wyglądały kiedyś Święta Bożego Narodzenia i wspomnieć związane z nimi obyczaje. O świętach tych w naszych okolicach można przeczytać między innymi w książkach Stanisława Stochela i Stanisława Polaczka. Wigilia nazywana w dawnej Polsce postnikiem, wilią, bożym obiadem czy pańską wieczerzą.

Dzień rozpoczynany wraz ze świtem i udawano się do swoich zajęć. Matki z córkami urządzały generalne porządki, a po popołudniu zabierały się do przyrządzania potraw wigilijnych. Bardzo ważnym tego dnia było odpowiednie zachowanie się: „Dzieci winne są zachowywać się grzecznie i spokojnie, uważać, by nie dostać pasem lub kijem od ojca lub matki, gdyż w przeciwnym razie w ciągu roku będą brały lanie”. Uważano również na to, kto pierwszy wejdzie do domu: „Jak przyjdzie chłop, to szczęście na cały rok”. W całym domu wykładano słomę i siano. Leżała na podłodze, na stole, na ławach, owijano nią klamki i inne przedmioty, a wszystko po to, aby nie robiono hałasu, gdyż w święta panować miała cisza. Przez cały dzień poszczono.

O zmierzchu wszyscy się myli, aby „cera była czerstwa, zdrowa, by nie było wyrzutów na ciele, oraz by w lecie słońce nie opaliło”. Izba była już przystrojona., stół nakryty. Leżały na nim opłatki, pieniądze i dwie świece. Gdy na niebie pojawiła się pierwsza gwiazdka, rozdawano opłatki i rozpoczynano modlitwę. Następnie łamano się opłatkiem. W końcu na stole pojawiały się potrawy: „Najsamprzód gruszki z fasolą, śliwki z kaszą, kluseczki z makiem, ziemniaki z kapustą, a u zamożniejszych także ryba.” W okolicach Psar jedzono również suche śliwki i kapustę ze śledziem.
Po wieczerzy wigilijnej, przy choince, śpiewano kolędy. Resztki ze stołu zanoszono bydłu. Ojciec obchodził „trzy razy dom i zabudowania w około, trzymając w ręku kawałek chleba i opłatka, aby się myszy i szczury nie lęgły, poczem chleb i opłatek palą w piecu”. Kawalerowie „aż do pasterki ruszali na wieś, czyniąc różne psoty”. Do psot należało zasmarowywanie okien lub drzwi wapnem, smarem, a nawet kałem oraz wynoszenie wozów na dachy. O północy tłumie ruszano na pasterkę. Wierzono również, że w tym czasie zwierzęta przemawiają ludzkim głosem, a woda „w źródle (…) na jedno oka mgnienie zamienia się w wino”. (PM)