Psary - gmina Trzebinia

Uleciała dusza z ciała..

Kopia pogrzeb Katarzyny Petlic 1964rŚlady dawnych pogańskich wierzeń a także i obrzędów pogrzebowych przetrwały w obyczajach ludowych przez wiele stuleci pomimo sprzeciwu Kościoła i zapomnienia ich pierwotnego znaczenia, lub nadania nowej treści.I tak na przykład, jeszcze w XII czy XIII wieku nie chciano grzebać zmarłych na cmentarzach przykościelnych, lecz robiono to na rozstajnych drogach, na odludziu, skąd ,,duszy" trudniej byłoby powrócić do domu. Aby ułatwić jej odejście w zaświaty- otwierano przy konającym szeroko okna i drzwi, a nawet zrywano część dachu. Nieboszczyka ubierano w śmiertelną koszulę uszytą bez żadnego supełka. Nie wolno też było krepować go żadnym pasem czy sznurem, aby nie zatrzymywać grzechów w ciele. Śmierć uchodziła za złą siłę, była przeciwieństwem życia i płodności. Dlatego nie dotykały zmarłego młode kobiety. Po wyprowadzeniu zwłok z chaty, palono słomę i wióry, na których spoczywały zwłoki, zamykano starannie drzwi i okna, a na progu kładziono siekierę, aby strzegła żywych przed powrotem śmierci. W czasie pogrzebu palono wiele świec aby dusza łatwiej odnalazła drogę... Uroczystosci pogrzebowe które w zamierzchłych czasach miały zabezpieczyć żywych przed gniewem i zemstą zmarłego, z biegiem czasu stawały się coraz częściej, zwłaszcza dla możnych rodów okazją do popisania się bogactwem, znaczeniem i splendorem. Kondukt pogrzebowy możnowładcy mógł ciagnąć się całymi godzinami. W kościele zawieszonym ozdobnymi kobiercami, wybitym kirem lub purpurą, jeżeli zmarły zginął na polu bitwy- ustawiano trumnę na wysokim katafalku , wokół którego zawodziły kobiety- płaczki. Mężczyźni natomiast wyrażali swój żal po stracie towarzysza w zupełnie inny ,,rycerski" sposób: kruszyli kopie i łamali miecze, rozbijali hełmy, a także z impetem wielkim wpadali konno do kościoła i tuż przed trumną ,,z srogim i ogromnym trzaskiem" padali z konia w zbroi na ziemię. Zdarzały się nieraz nieszczęśliwe wypadki, zwłaszcza gdy taki żałobnik przed pogrzebem opróżnił parę dzbanów.. Modne też były długie pogrzebowe oracje, w których wysławiano cnoty zmarłego i całej jego rodziny. Cnoty o których dowiadywano się dopiero w czasie pogrzebu:) Dlatego ludzie skromni i poważni, pragnąc ustrzec się od przesadnych pochwał po śmierci, zastrzegali w testamentach ,,przy miom pogrzebie, aby kazania nie było, pięknie proszę". Uroczystosci pogrzebowe kończyły się obowiazkowo stypą- tak od XVI wieku zaczeto nazywać dawną pogańską ,,strawę". Czesto uczty te przechodziły w bijatyki jak o tym donosi pamiętnikarz; ,,Widziałem pogrzeby krwią oblane, z których zaraz po obiedzie wysyłano za zmarłym drugiego zabitego do nieba, aby oznajmił co za ludzie na stypie byli". Po stypie żałobnicy rozjeżdżali się do swych domów. Zapominano z wolna o zmarłym i pogrzebie. Dopiero w dzień Zaduszek powracano pamiecią do tych którzy odeszli. Ale to juz temat na inną opowieść. (TP)