Psary - gmina Trzebinia

Historia Domku Cioci

Domek Cioci Cioci powstał na początku XX wieku i jest jednym z najstarszych do dziś zachowanych domów w Psarach. Początkowo nosił numer 112, co oznacza, że był ponad setnym domem wybudowanym w wiosce. Domek jest niewielki, zbudowany z bali drewnianych łączonych sposobem tradycyjnym. Do dziś taką technikę budowy stosują górale. Początkowo składał się z jednej izby, kuchni oraz murowanego z kamienia pomieszczenia na zwierzęta z "wygódką" dla domowników. Pod domem znajduje się niewielka, ale dość głęboka piwnica o stałej temperaturze w granicach 5-10 stopni Celcjusza.

Po kilkunastu latach właściciele dobudowali od strony drogi murowany z cegły ganek. Dom był niewielki, lecz na owe czasy dość typowy. Nie posiadał studni, gdyż do rzeczki było 30 metrów, zaś do źródła 150 metrów. Dach domu pokryty był eternitem - krzykiem mody początku XX wieku. Na terenie posesji stała też wymurowana z jurajskiego kamienia stodoła, której ściany stanowią teraz ozdobę ogródka. W takim stanie domek przetrwał druga wojnę światową, okres komunizmu i zmianę województw. Teraz stoi przy ulicy Modrzewiowej pod numerem trzecim. Zwyczajowo jest nazywany Domkiem Cioci.

Ciocia to Józefa Palka, która przyszła na świat 14 września 1921 roku. Jej ojciec Paweł pochodził ze znanego chrzanowskiego rodu Palków, zaś matka Maria Kasprzyk była rodowitą psarzanką. Józefa była najmłodszą z trzech sióstr. We wrześniu 1939 roku rodzina Palków, uciekając przed Niemcami, zawędrowała aż na tereny dzisiejszej Ukrainy. Po klęsce wrześniowej powrócili do Psar. Józefa wspominała, że dobrzy ludzie, u których przebywali na Ukrainie, przechowali im krowę. Główna żywicielka rodziny po jakimś czasie powróciła do Psar. Po zakończeniu wojny Ciocia podjęła pracę woźnej w miejscowej szkole. Przepracowała tam ponad trzydzieści lat. W 1978 roku otrzymała Srebrny Krzyż Zasługi. Mówiła wtedy: ,,Popatrz dziecko, tam wszystko dyrektorzy, nauczyciele, a ja zwykła woźna, i taką nagrodę za pracę  dostałam". Była bardzo skromną osobą, nigdy nie wyszła za mąż. Kochała zwierzęta, przed pracą można ją było zobaczyć, jak na bosaka wędrowała na pastwisko z krową, a potem z owcami, które szły za nią jak wytresowane.

Miała zawsze psa i koty. Przez całe życie trzymała się swoich zasad. Choć doprowadzono jej do domu wodę,  dalej chodziła z wiadrem do źródła. Jedyną zdobyczą cywilizacji jaką zaaprobowała była elektryczność. Choć w domu miała telewizor, nigdy go nie włączała, telewizję oglądała u rodziny. Zmarła 1 stycznia 2007 roku. Pozostało po niej wspomnienie dobrego, skromnego i uczynnego człowieka, trochę fotografii oraz domek pełen bibelotów sprzed kilkudziesięciu lat będący swoistym wehikułem czasu.

Tagi: Psary, Trzebinia, Domek Cioci, Stowarzyszenie Nasze Psary